niedziela, 18 listopada 2012
Prolog.
Kolejne uderzenie o struny gitary. Kolejny kojący dźwięk dochodził do jego uszu. Uwielbiał to. Kochał muzykę bardziej niż cokolwiek innego. Kiedy skończył 5 lat stracił rodziców. Ten właśnie wypadek zapoczątkował jego przygodę z muzyką. Dzięki grze mógł wydobyć siebie wszelkie zło, radość, szczęście, żal... Nie miał przyjaciół. Nie przejmował się tym, co powiedzą o nim inni ludzie, bo tylko on wiedział jaki jest. Co lubi, czego nie. W jakim towarzystwie może się obracać. W zasadzie... Nie przepadał za jakimkolwiek towarzystwem. Od zawsze był zamknięty w sobie. Tylko On i gitara. Tworzyli wspaniałą parę. Nigdy się nie rozstawali i nic nie wskazywało na to, by takowe rozstanie miało kiedykolwiek nastąpić. Miał dopiero 16 lat, a wiedział o życiu więcej niż niejeden trzydziesto, -czterdziestolatek. To on w wieku dziesięciu lat zmuszony był zamieszkać sam, radzić sobie z wszelkimi problemami, znosić wyśmiewanie i wytykanie palcami w szkole. Gitara. Jedna, mała rzecz, a sprawiła, że podołał wielu przeszkodom i stał się człowiekiem. To ona pomogła mu uzbierać pieniądze na własne potrzeby. Nigdy go nie opuściła, zawsze poprawiała humor. Z każdym nowym dniem jego miłość do muzyki rosła. Właśnie przez to ludzie uważali go za dziwaka, ale cóż... Taki był właśnie James Harrison.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
wchodzę, bo staram się odwiedzać blogi innych ludzi skoro zostawiają mi powiadomienia ale na przyszłość proszę nie zostawiać takich komentarzy pod normalnymi notkami bo mam od tego podstronę SPAM która widoczna jest na pierwszy rzut oka, a jesli chodzi o prolog to na początek zapowiada się dość ciekawie tylko może dobra byłaby wzmianka o bohaterach ? / wishmeyourself.blogspot.com
OdpowiedzUsuńWybacz, ale nie zauważyłam takowej zakładki wchodząc na Twojego bloga za pierwszym razem. Przepraszam. A co do wzmianki o bohaterach - postaram się załatwić ją w miarę możliwości.
UsuńZaprosiłaś mnie na swojego bloga i szczerze mówiąc nie żałuję, że tutaj weszłam, wręcz przeciwnie, bardzo podoba mi się ten prolog, chociaż jest stosunkowo krótki w porównaniu do innych. Myślę, że może to być początek wspaniałej historii.
OdpowiedzUsuńSzkoda chłopaka, że w wieku 5 lat stracił rodziców.
Mam nadzieję, że również będziesz mnie odwiedzać, mimo, iż zbyt często nie dodaję postów. Pozdrawiam serdecznie, dreamsslep.:)
Matko kochana wzruszyłam się. Ogólnie przed oczami pojawił mi się Justin Bieber - sama nie wiem dlaczego bo przecież on nie stracił rodziców. A może ta gitara? Tak to chyba to. Mimo wszystko jestem mile zaskoczona i byłabym wdzięczna jakbyś informowała mnie o nn. Namiary zostawię w zakładce :D
OdpowiedzUsuń~Stay Strong.
To piękne, gdy ludzie mają swoje pasje, które są dla nich najważniejszymi rzeczami na świecie. Uwielbiam muzykę i podziwiam ludzi, którzy ją tworzą, bo wiem, że sama raczej nie byłabym do tego zdolna. Zainteresowałaś mnie tym prologiem i dlatego proszę Cię o informowanie mnie o nowych rozdziałach :). Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;* [the-love-we-had.blogspot.com]
OdpowiedzUsuńOch, wow. Świetnie. Śliczny wygląd bloga, prolog bardzo dobry. Czekam na kolejne rozdziały i zapraszam do mnie. || mysli-stokrotki.blogspot.com
OdpowiedzUsuńGEnialne proszę pisaj czekam na rozdział pozdrawiam :) :* :D
OdpowiedzUsuń